sobota, 13 czerwca 2015

Idzie lato....




Przespałem (lub byłem w letargu) ostatni czas.... jak kierowca tira pogoniony klaksonem, otwieram oczy...  Bez śnieżna zima, dziwna wiosna i pierwsze fale upałów ale ja nie śpię tylko prowadzę...skąd, dokąd dlaczego?
Robi się tłoczno na drogach, zapach rozgrzanego asfaltu unosi się w powietrzu wymieszany ze smrodem czarnego obłoku z nieprzepalonej ropy z kolejnego bezwypadkowego samochodu o niskim przebiegu sprowadzanego jako okazja zza zachodniej granicy... Tak to jest ten czas kiedy robi się bezczelnie ciepło i wszyscy czujemy zew natury. Woda, las, grill to natura nas wzywa. Nasz naród nie jest głupi jest wezwanie jest reakcja czyli pakujemy rzeczy i w samochód na łono natury... To jest ten czas kiedy masowo wyruszamy w trasę, długi weekend lub krótki nie ważne byle za miasto odpocząć. Niestety najpierw trzeba tam dotrzeć opuścić miasto w gigantycznym korku, lawirować miedzy samochodami, szukać skrótów, żeby tylko jechać. Jak już droga luźniejsza to trzeba nadgonić stracony czas, klakson  i długie na tych wolniejszych, wymuszenie zjazdu na pobocze dla tych z przeciwka i koniecznie wyprzedzenie na 3-ciego bo moje auto ma 5 koni mechanicznych więcej... codzienna rzeczywistość agresja na drodze żeby szybciej, szybciej. A nie można inaczej? Na spokojnie? Potraktować drogę jako część wycieczki? Pośmiać się, pogadać, zatrzymać się na parkingu, na spokojnie, na wesoło wykorzystać ten czas! Oczywiście to korków nie zmniejszy i nie zmieni stylu jazdy innych kierowców ale dla może nam dać ten dodatkowy czas, którego zawsze nam mało. Wykorzystajmy ten czas w weekend w korku na coś pożytecznego a nie na dodatkowy stres i ryzyko bo korki jak są tak będą i nic tego nie zmieni!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza