wtorek, 19 stycznia 2016

Hot Wheels nawet dzisiaj dają radę

Tak, wiem czas kiedy małe blaszane samochodziki sprawiały radość już dawno powinien przeminąć. W końcu mamy nowe inne technologię i dziecięce zabawki powinny odejść w nie pamięć. Tymczasem jest chyba inaczej i ja mam sentyment. Dopadł mnie on ostatnio kiedy zobaczyłem na półce sklepowej srebrną karoserię brytyjskiej marki.... Nie mogłem oderwać oczu bo nie dość, że Aston Martin DB5 to jeszcze Bond, James Bond (Skyfall). Mój mózg trawił informacje z prędkością światła bo nadarzyła się pierwsza w życiu okazja, żeby nabyć Astona. Nie dość, że za własne pieniądze to jeszcze byłem wstanie go kupić za gotówkę, auto Bonda.





Tak oto stałem się posiadaczem tego pięknego auta, w nie dużej skali ale zupełnie dobrze wykonanego. Okrywające go opakowanie podnosi jeszcze bardziej jego prestiż. Oczywiście nie mogłem się oprzeć i w pakiecie wziąłem jeszcze Lincolna Continentala z Goldfinger'a. Tak, żeby był czarny charakter do pary.



Jeżeli chodzi o samą kolekcję to składa się ona w sumie z 5 aut. Po za Astonem i Lincolnem mamy jeszcze: Aston Martin DBS z Casino Royale, Forda Mustanga Mach 1 z Diamenty są wieczne, Lotusa Esprit S1 ze Szpieg, który mnie kocha. Każde z nich jest w skali 1:64. Jakość wykonania stoi na wysokim poziomie i choć nie każdemu przypasuje chromowane podwozie oraz uniwersalne/ nowoczesne felgi to jednak autka mają swój klimat i dobrze się prezentują.



Ja będę polował na brakujące 3 auta z serii o Bond'zie, żeby zamknąć swoją pierwszą kolekcje i już zaczynam się rozglądać za kolejną może Szybcy i Wściekli....





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza