poniedziałek, 1 lutego 2016

Odrodzenie polskiej motoryzacji?

Dobre bo Polskie - slogan, który w ostatnich latach jest używany coraz częściej. Patrząc przez pryzmat naszej historii dziejowej to cieszy bo Polacy nie gęsi i swoje potrafią. Na fali popularności patriotyzmu jest to dobry kierunek. Niestety ten slogan nie ma zastosowania do polskiej motoryzacji. Choć ostatnio powiało w niej trochę optymizmem. Sam fakt, że mogę o niej pisać to już taki mały sukces. Jak sięgniemy głębiej w naszą historię motoryzacji to nie brakowało nam nigdy mądrych ludzi i ciekawych projektów zazwyczaj brakowało nam chęci i wiary, żeby to zrealizować.



Polska motoryzacja była skutecznie zabijana już po wojnie kiedy to kopiowaliśmy radziecką technologię (M20 Pobieda). Późniejsze okresy nie były lepsze bo ani czasy PRL, ani początki demokracji nie poprawiły tego stanu. Można nawet rzec, że ostatnia ostoja w postaci FSO została skutecznie ubita w połowie lat dziewędziesiątych (i nieskutecznie reanimowana później).
Warszawy, Syreny, Fiaty 125p, Fiat 126p, Polonezy i Deawoo to wszyscy pamiętają. Posiadanie któregoś z nich to był powód do dumy ale tylko dlatego, że nie było nic innego i sąsiad nie mógł takiego mieć. Wtedy to też wykreowały się ikony trwałości jak wszelkie "japończyki" oraz trwałości i luksusu jak Mercedes, a polskie marki poprostu były i czasem jeździły. Nie oznacza to, że nie byliśmy zdolni, nie mieliśmy pomysłów i mądrych ludzi, żeby przygotować prototypy.

Być może jakby prototyp Syreny 110 wyszedł na rynek, nikt nie chciałby Golfa.



Kto wie czy jakby udało się zmodernizować Poloneza to nie było by to dobre auto. Osobiście uważam, ze najbardziej szkoda prototypu SKM Beskid bo to auto miało by szanse zmotoryzować polske dużo lepiej i nowocześniej niż Fiat 126p. Niestety szanse były ale nam się nie udało. Nie mniej jak patent na kształt nadwozia wygasł to szybko pojawiało się Renault Twingo, które już sukces odniosło.



W ostatnich czasach dużo się zmieniło, na całej fali powrotów do dawnych czasów, zaczęły się pojawiać na rynku różne stare (często wskrzeszone marki). Cały ten trend pozwolił też inaczej popatrzeć na polską motoryzacje. Pozwoliło to przypomnieć szczególnie młodym ludziom, którzy tego nie pamiętają, że polska potrafiła robić samochody i jest do czego wrócić.

Głośny przypadek Syreny Sport (wielka szkoda, że to auto nie trafiło do produkcji bo być może to Polska była by kojarzona z pięknymi roadsterami a nie UK), który pozwolił przygotować klika projektów rekonstrukcji samochodu.



Chwytliwe pomysły na nową Warszawę, nowoczesnego Poloneza naprawdę cieszą ale pozostają tylko fanaberią. Trochę inaczej jest z Syreną gdyż mamy dwa pomysły na wskszeszenie legendy czyli Syrenę z AZM Kutno (gdzie wersja produkcja ma być już na początku 2016) oraz AK Syrena Meluzyna (jeżdżący egzemplarz startował w Barbórce 2015). Może z tego wyjdzie coś fajnego.



Wisienką na torcie jest oczywiście Arrinera Hussarya, która prezentacje wersji wyścigowej GT miała miejsce w 2015, a seria 33 egzemplarzy w wersji drogowej mam być pokazana w tym roku. Jest na co czekać.



Pomimo takich pięknych prób wskrzeszenia lub stworzenia legendy pozostaje nam prawdziwa prawda. Wszystkie powyższe auta to będą limitowane lub małoseryjne pojazdy dla grupki wybranych, bogatych ludzi, szkoda bo fajnie, żeby w przyszłość konsument (nie tylko z polski) mógł np. wybierać czy chce kupić Mini czy Syrenę.....



Zdjęcia:
http://arrinera.pl/#prettyPhoto/4/
http://www.syrena.nekla.eu/strona-387-syrena_110_1966r.html
https://pl.wikipedia.org/wiki/FSM_Beskid
https://pl.wikipedia.org/wiki/FSO_Syrena_Sport
http://nowasyrena.pl/syrena-meluzyna-r-krolowa-polskich-szos-powraca-4179.php
https://pl.wikipedia.org/wiki/Arrinera_Hussarya#/media/File:Arrinera_Hussarya_(1).JPG


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza