niedziela, 25 września 2016

Autostrada do piekła - Polska rzeczywistość

Wiem, wiem w polskie drogi są coraz lepsze i jest ich coraz więcej. Chociaż statystyki wypadków pokazują czasami, że może nie do końca, to jeździ się w Polsce coraz lepiej.

Czyli co w Polsce mamy drogowe eldorado? Pomału tak i wbrew pozorom jest też powód do smutku. Smutku, że tak długo to trwało ale przede wszystkim, że nasi kierowcy jeszcze tego nie pojęli i tkwią mentalnie w tamtej epoce. Epoce kiedy nasze drogi były złe, było ich mało, a samochodów jak na lekarstwo i wątpliwej jakości. Teraz jest inaczej - jesteśmy w Europie, a to cywilizowany kraj - stąd nasza infrastruktura drogowa tak się poprawia.





Samochody albo nowe służbowe albo te lekko używane drugiego sortu z Niemiec - pędzą tymi drogami. Jest tych samochodów coraz więcej i pędzą i pędzą. Tylko, że w każdym z nich powinien być przynajmniej kierowca. Ten co myśli, patrzy i podejmuje decyzje. No własnie i tu jest pies pogrzebany.

Z jednej strony podróż 500 kilometrów po Polsce może być przyjemna bo autostrady A1 i A2 dają wielki komfort, a z drugiej to piekielne drogi. Tak, jechałem na Hel ale ogień był już po drodze. I to w obie strony....

Jak możemy nazwać sytuacje kiedy mamy wylot z Warszawy i spory popołudniowy ruch. Sam początek drogi i nagle jeden pas staje - lewy pas bo prawy jeszcze jakoś wolno ale jedzie. Hamulec, awaryjne...Sytuacje jakich sporo. Tymczasem patrzą w lusterko wsteczne widzę piekło.....prędkość, agresje bo inaczej tego nie nazwę. Wielki dostawczak, którego notabene kierowca siedzi wyżej niż pozostali i widzi więcej, w ostatnim momencie zjeżdża na lewy kończący się pas...bo się spieszy przecież. Tyle tylko, że widoczność za dużym autem jest mierna i kolejne samochody na pełnej prędkości (ale czemu skoro wszyscy dookoła hamują, zwalniają) jadą dalej, a właściwie robią wielkie oczy, że przed nimi ktoś stoi (bo korek)...nie powiem, ze najadłem się strachu i było blisko.

Tu dochodzimy do początku tekstu, że w każdym aucie powinien być przynajmniej kierowca ten co myśli, podejmuje decyzje ale przede wszystkim patrzy w przód (oraz lusterka) i przewiduje. Co nam po super drogach jak nie potrafimy ich wykorzystać bo patrzymy krótko terminowo tylko na własną maskę i depczemy gaz.... szybciej bo to autostrada - piekielna Polska autostrada. Jeżeli nie włączymy myślenia za kółkiem to nawet te wszystkie drogi, nowe auta nie pomogą bo nie będziemy potrafić ich wykorzystać.

Droga na Hel skutecznie podniosła mi ciśnienie - dobrze, że pogoda dopisała i pozwoliła zebrać siły na wieczorny powrót do Warszawy. Taki to weekend w rozjazdach.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza