sobota, 26 listopada 2016

Warsaw Motor Show - okiem fana motoryzacji

Wiem minął już tydzień od zakończenia targów w Warszawie ale długo się zastanawiałem jak je podsumować. Z jednej strony były to targi urozmaicone gdzie było dużo wystawców i bardzo ciekawe samochody (nie tylko nowe), a z drugiej po za gwiazdami (jak Peter Solberg czy Maciej Wisławski) to były to tylko kolejne targi.




Tu dochodzimy do sedna były to kolejne targi gdzie tylko część samochodów była dostępna dla odwiedzających. Nie wiem czy to polska specjalność ale dla mnie targi to możliwość w jednym miejscu obejrzenia nowych, ciekawych samochodów. Nie tylko obejrzenia ale też dotknięcia w środku i na zewnątrz.




Tymczasem na polskim salonie te najbardziej ciekawe auta są tylko dla wybranych lub w ogóle niedostępne. Jeszcze 10 lat temu samo zobaczenie auta z zewnątrz było by dla mnie przeżyciem ale od tego czasu byłem na kilku również zagranicznych wystawach samochodowych i wiem, że można zrobić to lepiej i ciekawiej. Weźmy takie targi AMI w Lipsku. Nie dość, że każde auto jest dostępne i można usiąść w środku to jeszcze większa część wystawców oferuje jazdy testowe! Tak i to jest klucz. Samochód można oglądać ale percepcja zmienia się kiedy można usiąść w środku, a jak do tego dołożymy jeszcze możliwość przetestowania to mamy komplet, który sprawia, że stanie w kolejce do samochodu robi się mega ciekawe, a Targi cudowne:-)




Niestety w polskich warunkach traktuje się nas trochę gorzej. Obejrzyj, zrób zdjęcie tylko przypadkiem nie dotknij.....i za to wszytko aż 40 zł. Szczerze dużo, za drogo jak na okrojone atrakcje. Co więcej dzieci od 3 roku traktowane jako dorosła osoba. Serio?



Teraz wiem, że targi samochodowe w Polsce będę traktował z mniejszym entuzjazmem i skieruje swoje zainteresowanie z nowych samochodów na te starsze, klasyczne.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza